Elektrowrażliwość w Polsce lekko odbiła, ale nadal pozostaje rzadka

Po wyraźnym spadku w poprzednich latach temat nadwrażliwości na pole elektromagnetyczne znów lekko wrócił w górę, ale bez gwałtownego skoku. Z najnowszego raportu Collegium Medicum UJ przygotowanego we współpracy z Instytutem Łączności wynika, że w badaniu z 2025 roku odsetek osób zaliczanych do grupy EHS zależał bardzo mocno od przyjętej definicji zjawiska. Przy najbardziej rygorystycznym kryterium wynik wyniósł 2,3 proc. W praktyce oznacza to niewielki wzrost względem 2023 roku, ale nadal poziom zbliżony do 2020 roku i bez istotnej różnicy statystycznej wobec tamtego pomiaru. Badanie przeprowadzono metodą CATI na reprezentatywnej próbie 2001 dorosłych mieszkańców Polski w sierpniu i na początku września 2025 roku.

Po spadku przyszło odbicie, lecz bez wyraźnego przełomu

Najciekawsze w tych wynikach jest to, że nie da się ich streścić jedną liczbą bez zafałszowania obrazu. W raporcie zastosowano osiem kryteriów kwalifikacji, a szacunki częstości EHS w 2025 roku wahały się od 2,3 proc. do 19,6 proc. To właśnie dlatego autorzy po raz kolejny podkreślają, że skala zjawiska silnie zależy od tego, jak dokładnie zdefiniuje się osobę uznającą się za nadwrażliwą na PEM. Według najbardziej restrykcyjnego kryterium wynik wygląda następująco – 1,9 proc. w 2020 roku, 1,1 proc. w 2023 roku i 2,3 proc. w 2025 roku. Jednocześnie dla większości stosowanych kryteriów tegoroczne oszacowania nadal pozostają niższe niż na starcie monitoringu prowadzonego na reprezentatywnej próbie ogólnopolskiej.

Niewielkie miasta, lecz mniejsze miejscowości wypadają wyżej

Raport przynosi też wniosek, który nie pasuje do prostego schematu „więcej infrastruktury, więcej deklarowanej nadwrażliwości”. W dużych miastach częstość EHS okazała się niższa niż w mniejszych miejscowościach i na obszarach wiejskich, choć to właśnie aglomeracje zwykle kojarzą się z większym nagromadzeniem źródeł PEM. Równie wymowne są odpowiedzi o tym, co badani uznają za najbardziej problematyczne źródła pola elektromagnetycznego. Najczęściej wskazywano telefony komórkowe i linie wysokiego napięcia, natomiast stacje bazowe telefonii komórkowej zajmowały dalsze miejsca. To pokazuje, że społeczne wyobrażenie o zagrożeniu nie zawsze pokrywa się z tym, co najczęściej dominuje w publicznej debacie wokół 5G i masztów.

Ból głowy wraca najczęściej, a badacze pilnują metody

Wśród najczęściej zgłaszanych objawów ponownie dominował ból głowy, który w grupie osób spełniających jedno z ostrzejszych kryteriów pojawiał się najczęściej także we wcześniejszych edycjach badania. Autorzy raportu podkreślają przy tym, że są to symptomy nieswoiste, a cały projekt ma przede wszystkim monitorować skalę zjawiska deklarowanego przez respondentów, a nie potwierdzać prosty związek przyczynowy z ekspozycją na PEM. To ważne również dlatego, że zespół z UJ od kilku lat porządkuje metodologię tych badań – wcześniejsza ankieta internetowa dała wynik wyraźnie zawyżony, a dopiero późniejsze sondaże telefoniczne pozwoliły uzyskać bardziej wiarygodne oszacowania. Dodatkowo opublikowana w 2025 roku analiza tego samego środowiska badawczego nie wykazała silnej zależności między EHS a wrażliwością na pogodę czy zanieczyszczenie powietrza.

Źródło:

  • https://www.gov.pl/web/5g/raport-cm-uj-pt-kontynuacja-badan-polegajacych-na-monitoringu-czestotliwosci-wystepowania-nadwrazliwosci-na-pole-elektromagnetyczne-w-spoleczenstwie-polskim
  • https://www.gov.pl/attachment/907d42c2-2b07-4fec-bf81-669e11c6e65b
  • https://www.aimspress.com/article/doi/10.3934/biophy.2025014
  • https://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1080/15368378.2021.1995873