Pole elektromagnetyczne towarzyszy nam właściwie przez cały dzień, choć zwykle w ogóle o nim nie myślimy. Jest obecne przy telefonach, sieciach WiFi, nadajnikach radiowych, telewizyjnych i stacjach bazowych telefonii komórkowej. Najnowsze informacje przekazane przez Instytut Łączności pokazują jednak, że poziomy PEM w Polsce pozostają daleko poniżej obowiązujących limitów. Badania prowadzone przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska objęły monitoring stały i badawczy, a średnie wartości w żadnej z analizowanych lokalizacji nie przekroczyły 1 V/m. Dla porównania dopuszczalny poziom pola elektromagnetycznego w Polsce wynosi 61 V/m, więc wyniki są wielokrotnie niższe od granicy określonej w przepisach.
Codzienne technologie nie oznaczają automatycznie większego ryzyka
Wokół pola elektromagnetycznego od lat narosło sporo emocji, zwłaszcza przy okazji rozwoju sieci komórkowych i technologii 5G. Dla wielu osób samo słowo „promieniowanie” brzmi niepokojąco, choć w tym przypadku mowa o promieniowaniu niejonizującym, które podlega określonym limitom i regularnym pomiarom. Instytut Łączności przypomina, że w naszym otoczeniu działa wiele źródeł PEM, od telefonii komórkowej i WiFi po radio, telewizję naziemną oraz urządzenia Bluetooth. Kluczowe nie jest więc samo istnienie pola elektromagnetycznego, ale jego poziom i zgodność z normami bezpieczeństwa.
Najnowsze dane pokazują, że średnie wartości pozostają bardzo niskie. Monitoring objął 798 miejsc w ramach stałej sieci pomiarowej, głównie w miastach, oraz 369 lokalizacji w monitoringu badawczym, głównie w gminach wiejskich. W żadnym z tych punktów średni poziom natężenia PEM nie przekroczył 1 V/m. To ważny kontekst, bo obowiązujący limit wynosi 61 V/m, czyli znajduje się znacznie wyżej niż wartości odnotowane podczas pomiarów.
Monitoring PEM działa jak system wczesnego sprawdzania
Pomiary pól elektromagnetycznych nie są jednorazową akcją organizowaną przy okazji medialnej dyskusji o technologii. To element Państwowego Monitoringu Środowiska, za który odpowiada Inspekcja Ochrony Środowiska. Punkty pomiarowe są wyznaczane zarówno w miastach, jak i na terenach wiejskich, aby możliwe było obserwowanie zmian w różnych typach otoczenia. Dzięki temu mieszkańcy mogą otrzymywać informacje o tym, czy w ich okolicy nie dochodzi do przekroczeń dopuszczalnych wartości.
Takie badania mają szczególne znaczenie w czasie, gdy infrastruktura telekomunikacyjna stale się rozwija. Sieci 2G, 3G, 4G i 5G, punkty dostępowe WiFi, radiolinie czy nadajniki radiowo-telewizyjne są częścią codziennego życia, ale jednocześnie powinny być kontrolowane. Monitoring pozwala oddzielić realne dane od obaw, które często pojawiają się w debacie publicznej. W tym przypadku wyniki są jednoznaczne – instalacje działające w najpopularniejszych zakresach częstotliwości radiowych pozostają w granicach bezpieczeństwa.
Nie każde promieniowanie działa tak samo
Jednym z powodów nieporozumień wokół PEM jest wrzucanie różnych rodzajów promieniowania do jednego worka. Pole elektromagnetyczne wykorzystywane przez sieci komórkowe, radio, WiFi czy telewizję należy do zakresu promieniowania niejonizującego. Oznacza to, że nie ma takiej energii, jak promieniowanie jonizujące kojarzone na przykład z rentgenem. Dlatego przy ocenie bezpieczeństwa kluczowe są normy ekspozycji, częstotliwość, natężenie pola oraz czas oddziaływania.
Eksperci podkreślają, że limity nie są ustalane przypadkowo. Opierają się na badaniach naukowych i podejściu stosowanym w krajach o wysokim poziomie rozwoju technologicznego. W materiale przywołano również informację, że wartości normatywne są znacznie niższe od poziomów, przy których wyznacza się próg bezpieczeństwa. To dodatkowy margines ostrożności, który ma chronić ludzi nawet przy stałej obecności wielu źródeł PEM w środowisku.
Wyniki są niskie mimo większej liczby urządzeń
Rozwój technologii często budzi obawę, że wraz z większą liczbą urządzeń automatycznie rośnie także zagrożenie. Dane z pomiarów pokazują jednak bardziej spokojny obraz. Mimo obecności sieci komórkowych od 2G do 5G, WiFi, Bluetooth, nadajników radiowych i telewizyjnych średnie poziomy PEM pozostają wielokrotnie poniżej limitu. To oznacza, że sama rozbudowa infrastruktury nie musi prowadzić do przekroczeń, o ile instalacje są projektowane i eksploatowane zgodnie z przepisami.
Warto też pamiętać, że nowoczesne sieci nie działają na zasadzie „im mocniej, tym lepiej”. W telekomunikacji liczy się zarządzanie zasięgiem, przepustowością i jakością połączeń, a nie niekontrolowane zwiększanie mocy. Dlatego regularne pomiary są potrzebne nie tylko po to, by uspokajać opinię publiczną, ale też po to, by potwierdzać, że system działa zgodnie z założeniami. Najnowsze dane wpisują się w obraz obserwowany także w poprzednich latach – poziomy PEM w Polsce pozostają niskie.
Stare normy zastąpiono podejściem bliższym Europie
Jeszcze kilka lat temu Polska funkcjonowała z limitami, które przez długi czas nie były dostosowywane do zmieniających się technologii. W 2019 roku przepisy zostały zmienione, a obecne wartości dopuszczalne są w dużej mierze zbliżone do rozwiązań stosowanych w państwach Unii Europejskiej. To ważne, bo rozwój sieci telekomunikacyjnych wymaga norm, które jednocześnie chronią zdrowie i pozwalają korzystać z nowoczesnych usług cyfrowych. Dzisiejsze limity mają więc łączyć ostrożność z realiami technologii, z których korzystają miliony użytkowników.
Najważniejsze są dane, nie internetowe strachy
Temat PEM często wraca w emocjonalnych dyskusjach, zwłaszcza gdy w pobliżu domów, szkół albo osiedli pojawia się nowa infrastruktura telekomunikacyjna. Takie obawy nie zawsze biorą się ze złej woli, bo ludzie chcą wiedzieć, czy technologia wokół nich jest bezpieczna. Właśnie dlatego potrzebne są regularne, publiczne i zrozumiałe pomiary. Same zapewnienia nie wystarczą, jeśli nie stoją za nimi konkretne dane.
Najnowsze wyniki pokazują, że w monitorowanych lokalizacjach nie ma powodów do alarmu. Średnie poziomy PEM pozostają daleko poniżej obowiązującej normy, a kontrolą objęto zarówno obszary miejskie, jak i wiejskie. To nie znaczy, że monitoring można odłożyć na bok, bo rozwój technologii wymaga stałej obserwacji. Oznacza jednak, że obecne dane wspierają spokojny wniosek – codzienne korzystanie z łączności bezprzewodowej odbywa się przy poziomach pola elektromagnetycznego znacznie niższych niż dopuszczalne limity.
Źródło:
- https://pap-mediaroom.pl/nauka-i-technologie/nowe-badanie-poziomow-pola-elektromagnetycznego-w-srodowisku-pokazuje-ze-nie
- https://www.gov.pl/web/gios/monitoring-pol-elektromagnetycznych
- https://www.gov.pl/web/instytut-lacznosci/pem—apokalipsa-odwolana-oto-dane-gios-za-2024-r
- https://www.gov.pl/web/5g/pomiary-pem-stacjonarny-i-mobilny-monitoring-pem-w-2025-r–zakonczenie-dziesiatej-kampanii-pomiarowej
- https://www.gov.pl/web/instytut-lacznosci/pomiary-i-monitoring-pem-w-2025-r–dziesiata-kampania-pomiarowa