Podczas pożaru, powodzi, katastrofy budowlanej albo dużego wypadku liczą się nie tylko ludzie i sprzęt. Równie ważna jest łączność, bo bez niej trudno szybko przekazać rozkazy, wezwać wsparcie i ustalić, gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna. Służby mają dziś do dyspozycji wiele technologii, od radiotelefonów i sieci komórkowych po łączność satelitarną i specjalne systemy teleinformatyczne. Problem w tym, że sama liczba narzędzi nie wystarczy. Najważniejsze jest to, aby działały razem, były odporne na awarie i pozwalały różnym służbom rozmawiać ze sobą bez improwizacji.
W akcji ratowniczej informacja bywa równie ważna jak sprzęt
Gdy na miejsce zdarzenia przyjeżdżają pierwsze zastępy straży, sytuacja często zmienia się z minuty na minutę. Trzeba sprawdzić, gdzie są poszkodowani, którędy można wejść, jakie są zagrożenia i czy potrzebne są dodatkowe siły. Jeśli dowódca nie ma dobrego kontaktu z ludźmi w terenie, decyzje stają się trudniejsze. Dlatego sprawna łączność nie jest dodatkiem do akcji, tylko jednym z jej podstawowych narzędzi.
W większych zdarzeniach do działań dołącza policja, ratownictwo medyczne, samorząd, energetycy, wojsko albo inne służby. Każda z tych grup może mieć własne procedury i własny sprzęt. Wtedy kluczowe staje się to, czy wszyscy potrafią szybko wymienić informacje. Bez tego łatwo o chaos, powtarzanie tych samych zadań albo zbyt późne wysłanie pomocy tam, gdzie jest najbardziej potrzebna.
Technologii jest dużo, ale musi działać cały system
W materiale Portalu Samorządowego podkreślono, że straż pożarna korzysta z wielu kanałów komunikacji. Chodzi między innymi o zamknięte sieci teleinformatyczne, sieci operatorów komórkowych, systemy radiowe i łączność satelitarną. Każde z tych rozwiązań ma swoje miejsce i może być potrzebne w innym momencie. Radio przydaje się do szybkich poleceń, telefon do kontaktu poza siecią służbową, a satelita wtedy, gdy zwykła infrastruktura zawodzi.
Najlepiej widać to podczas długich akcji i działań prowadzonych na dużym obszarze. Wtedy potrzebna jest nie tylko rozmowa głosowa, ale też mapy, zdjęcia, dane o pojazdach, informacje o poszkodowanych i obraz z kamer albo dronów. Takie dane pomagają dowódcom zobaczyć całą sytuację, a nie tylko pojedynczy fragment zdarzenia. Dlatego nowoczesna łączność ratownicza coraz częściej przypomina kilka warstw pracujących razem.
Najważniejsze kanały łączności mają różne zadania
Nie ma jednej technologii, która załatwi wszystko w każdej sytuacji. Podczas normalnej pracy dobrze sprawdzają się sieci komórkowe, ale przy masowym zdarzeniu mogą być przeciążone. Radiotelefony są proste i szybkie, ale nie zawsze nadają się do przesyłania dużych danych. Łączność satelitarna jest cenna tam, gdzie zniszczone są maszty, kable i zasilanie.
Powódź pokazała, że awaria łączności szybko utrudnia pomoc
W czasie klęsk żywiołowych problemem nie jest tylko sama woda, ogień albo wiatr. Często pada prąd, uszkodzone są drogi, nie działają stacje bazowe i trudno dotrzeć do ludzi z informacją. NIK wskazywała, że podczas powodzi na Dolnym Śląsku w 2024 roku problemy z łącznością utrudniały koordynację pomocy. W Kotlinie Kłodzkiej wyłączały się stacje bazowe, a w krytycznym momencie dziesiątki tysięcy odbiorców pozostawały bez zasilania.
Takie sytuacje pokazują, dlaczego ratownicy potrzebują zapasowych sposobów komunikacji. Jeżeli zawodzi jedna warstwa, powinna zadziałać druga albo trzecia. W praktyce może to oznaczać samochody dowodzenia i łączności, własne radiowe systemy służb, terminale satelitarne i możliwość pracy poza zwykłą siecią. Bez takiego zabezpieczenia służby muszą improwizować dokładnie wtedy, gdy nie ma na to czasu.
Samochody dowodzenia stają się ruchomymi centrami akcji
Samochód dowodzenia i łączności nie jest zwykłym pojazdem z radiem. To mobilne miejsce pracy sztabu, w którym można zbierać informacje, prowadzić rozmowy, oglądać obraz z kamer i koordynować wiele zespołów naraz. Takie pojazdy sprawdzają się przy dużych pożarach, katastrofach, wichurach, powodziach i poszukiwaniach. Mogą też zastąpić stanowisko kierowania, gdy budynek komendy albo lokalna infrastruktura nie działa.
Najprościej można pokazać ich rolę na kilku zadaniach. Taki pojazd pomaga dowódcy widzieć więcej niż tylko to, co dzieje się przed nim. Pozwala też lepiej podzielić pracę między służby i szybciej reagować na nowe zgłoszenia. W trudnych akcjach to często różnica między chaosem a uporządkowanym działaniem.
- organizowanie łączności na miejscu zdarzenia
- praca sztabu akcji i dowódców odcinków
- przekazywanie obrazu z kamer i dronów
- dostęp do map oraz danych o siłach i środkach
- rejestrowanie korespondencji radiowej i telefonicznej
- utrzymanie kontaktu z komendami i innymi służbami
Taka lista pokazuje, że w nowoczesnym ratownictwie komunikacja nie kończy się na krótkim meldunku przez radio. Coraz częściej trzeba połączyć głos, obraz, dane i lokalizację pojazdów. Im większa akcja, tym bardziej potrzebne jest jedno miejsce, w którym te informacje można szybko zebrać i uporządkować.
Satelita jest potrzebny wtedy, gdy zawodzi ziemia
Łączność satelitarna jest szczególnie ważna, gdy zniszczona zostaje zwykła infrastruktura. Może chodzić o powódź, wichurę, pożar lasu, awarię energetyczną albo działania prowadzone w trudno dostępnym terenie. W takich warunkach telefon komórkowy może nie działać, a sieć internetowa może być niedostępna. Terminal satelitarny pozwala utrzymać kontakt nawet wtedy, gdy lokalne maszty i kable są uszkodzone.
NIK ostrzega, że służby wciąż mają problem z jednolitością
Najwyższa Izba Kontroli zwróciła uwagę, że Polska od lat nie ma jednolitego cyfrowego systemu łączności radiowej dla służb podległych MSWiA. Według NIK wiele jednostek Policji i Państwowej Straży Pożarnej nadal korzysta z rozwiązań analogowych. Takie systemy mogą być podatne na podsłuch, zakłócenia i nie zawsze pozwalają służbom dobrze współpracować. To poważny problem, bo w kryzysie liczy się szybkie porozumienie między różnymi formacjami.
NIK wskazała też, że brak wspólnego systemu utrudnia przesyłanie większych ilości danych, w tym obrazu i wideo. W efekcie służby czasem muszą korzystać z prowizorycznych rozwiązań albo prywatnych smartfonów. To może wystarczyć w prostych sytuacjach, ale nie powinno być podstawą bezpieczeństwa państwa. Nowoczesna łączność musi być projektowana tak, aby działała także wtedy, gdy warunki są najgorsze.
Państwo szykuje bezpieczną łączność, ale to długi proces
Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej przewiduje budowę Systemu Bezpiecznej Łączności Państwowej. Ma on połączyć administrację, służby podległe MSWiA, systemy związane z MON oraz podmioty ochrony ludności. W planach są bezpieczne kanały stacjonarne, mobilne, radiowe, komórkowe i satelitarne. To ważne, bo skuteczna pomoc wymaga nie tylko sprzętu w jednostkach, ale też wspólnej sieci dla całego państwa.
Polska dołączyła także do europejskiego projektu IRIS², który ma zapewnić bezpieczną i odporną na zakłócenia łączność satelitarną. Projekt ma znaczenie dla administracji, obronności, firm i obywateli, ale w sytuacjach kryzysowych szczególnie ważny będzie dla służb. Jeżeli zwykłe sieci przestaną działać, satelita może stać się ostatnią linią kontaktu. Dlatego przyszłość ratownictwa będzie opierać się nie na jednym cudownym rozwiązaniu, ale na kilku systemach, które potrafią wzajemnie się zastępować.
Dobra łączność zaczyna się przed wyjazdem do akcji
Najlepszy sprzęt nie pomoże, jeśli ludzie nie wiedzą, jak z niego korzystać. Służby muszą regularnie ćwiczyć łączność, testować zapasowe procedury i sprawdzać, czy różne jednostki potrafią ze sobą współpracować. Ważne jest także to, aby samorządy rozumiały swoje miejsce w systemie, bo przy dużych zdarzeniach odpowiadają za wiele praktycznych spraw. Chodzi między innymi o ewakuację, informowanie mieszkańców, wsparcie logistyczne i kontakt z lokalnymi służbami.
Technologii rzeczywiście nie brakuje, ale największym wyzwaniem jest połączenie jej w prosty i niezawodny system. Ratownik w terenie nie powinien zastanawiać się, przez jaki kanał najlepiej przekazać pilną informację. Powinien mieć narzędzie, które działa szybko, bezpiecznie i przewidywalnie. W kryzysie łączność nie jest technicznym dodatkiem, tylko warunkiem skutecznego ratowania ludzi.
Źródło
- https://www.portalsamorzadowy.pl/wydarzenia-lokalne/kluczem-do-skutecznych-dzialan-ratowniczych-jest-sprawna-lacznosc-technologii-nie-brakuje,670752.html
- https://www.nik.gov.pl/najnowsze-informacje-o-wynikach-kontroli/system-lacznosci-w-polskich-sluzbach.html
- https://www.gov.pl/web/olioc/projekt-ustawy-o-ochronie-ludnosci-i-obronie-cywilnej-przyjety-przez-rade-ministrow
- https://poland.representation.ec.europa.eu/aktualnosci-i-wydarzenia/aktualnosci/lacznosc-w-satelitach-2026-07-22_pl
- https://www.ppoz.pl/czytelnia/technika/Wiecej-niz-lacznosc/idn:1858