ŚWIETLIK ma pomóc służbom działać podczas kryzysu

Gdy dochodzi do powodzi, pożaru albo awarii ważnej infrastruktury, zwykła sieć telefoniczna może szybko przestać wystarczać. Ludzie dzwonią do bliskich, internet bywa przeciążony, a część nadajników może nie działać przez brak prądu lub zniszczenia. Dlatego Wojskowa Akademia Techniczna, Politechnika Wrocławska i INNERGO pracują nad systemem ŚWIETLIK, który ma pomagać służbom w takich sytuacjach. Projekt połączy prywatną sieć 5G, cyfrowego bliźniaka i narzędzia do zarządzania komunikacją krytyczną.

Kryzys wymaga łączności, która nie znika w najgorszym momencie

W czasie dużego zagrożenia informacja jest równie ważna jak samochody, pompy, drony czy sprzęt ratowniczy. Dowódcy muszą wiedzieć, gdzie są ludzie, które drogi są przejezdne i gdzie sytuacja pogarsza się najszybciej. Bez dobrej łączności nawet najlepsze jednostki mogą działać wolniej, bo informacje docierają z opóźnieniem. ŚWIETLIK ma ograniczyć ten problem i dać służbom narzędzie działające także wtedy, gdy zwykłe sieci są przeciążone albo niedostępne.

System ma być przeznaczony dla ratowników, administracji publicznej oraz operatorów infrastruktury krytycznej. Chodzi o miejsca i zadania, gdzie awaria łączności może mieć poważne skutki dla ludzi. Takie rozwiązanie może przydać się podczas powodzi, pożarów, katastrof naturalnych, cyberataków i zagrożeń hybrydowych. W prostych słowach ma to być zapasowa, bezpieczna i lepiej kontrolowana sieć do działań specjalnych.

Prywatne 5G ma działać jak osobna sieć dla służb

Prywatna sieć 5G różni się od zwykłej sieci komórkowej tym, że jest budowana dla konkretnej organizacji albo zadania. Można lepiej kontrolować, kto z niej korzysta, jakie dane mają pierwszeństwo i jak system zachowa się podczas awarii. W projekcie ŚWIETLIK taka sieć ma zapewniać bardzo wysoką dostępność, niskie opóźnienia i odporność na zakłócenia. Ma też działać w trybie wyspowym, czyli niezależnie od publicznej infrastruktury.

To bardzo ważne podczas akcji w terenie. Jeśli publiczna sieć przestanie działać, służby nie powinny tracić kontaktu z dowódcami i innymi zespołami. Prywatne 5G może połączyć drony, pojazdy, czujniki, kamery i stanowiska kierowania. Dzięki temu ratownicy mogą szybciej wymieniać dane, a nie tylko krótkie meldunki głosowe.

Tryb wyspowy może uratować łączność po awarii

Tryb wyspowy oznacza, że system może działać samodzielnie na określonym obszarze. Nie musi wtedy cały czas polegać na publicznej sieci operatora. To przydatne, gdy zniszczone są maszty, brakuje zasilania albo ruch w sieci jest zbyt duży. W takim układzie służby dostają własną warstwę komunikacji, którą łatwiej utrzymać pod kontrolą.

Cyfrowy bliźniak pokaże sytuację na jednej mapie

Drugim ważnym elementem ŚWIETLIKA będzie cyfrowy bliźniak sytuacji kryzysowej. To wirtualny obraz zdarzenia, który ma być zasilany danymi z różnych źródeł. Mogą to być informacje z dronów, pojazdów, czujników środowiskowych i systemów infrastruktury krytycznej. Dzięki temu osoby kierujące akcją mają widzieć więcej niż pojedyncze zgłoszenia i rozproszone meldunki.

Taki obraz może pomóc na przykład podczas powodzi. System mógłby pokazywać, gdzie podnosi się woda, które drogi są zablokowane i gdzie trzeba wysłać dodatkowe siły. Przy pożarze mógłby pomagać śledzić kierunek rozwoju zagrożenia i rozmieszczenie zespołów. Cyfrowy bliźniak nie podejmie decyzji za człowieka, ale może dać mu lepsze dane w chwili, gdy czas jest najważniejszy.

Drony i czujniki mają przekazywać obraz z terenu

Dron może szybko pokazać miejsce, do którego ratownicy nie mogą jeszcze bezpiecznie wejść. Czujnik może przekazać dane o wodzie, temperaturze, dymie albo stanie urządzeń. Pojazd w terenie może wysłać obraz i swoją pozycję do sztabu. Gdy te informacje trafią do jednego systemu, łatwiej zobaczyć całą sytuację, a nie tylko jej małe fragmenty.

Każdy partner odpowiada za inną część projektu

ŚWIETLIK powstaje w konsorcjum, w którym liderem jest INNERGO Systems. Partnerami naukowymi są Politechnika Wrocławska oraz Wojskowa Akademia Techniczna. Taki podział ma sens, bo projekt łączy kilka różnych obszarów technologii. Nie chodzi tylko o sieć 5G, ale też o analizę danych, bezpieczeństwo transmisji, cyfrowego bliźniaka i integrację całości.

Najłatwiej pokazać role partnerów w krótkim zestawieniu. Dzięki temu widać, że system ma być budowany warstwami i każda z nich odpowiada za coś innego. W projekcie ważne są zarówno badania, jak i praktyczne wdrożenie technologii. Dopiero połączenie tych części może dać narzędzie przydatne w prawdziwym kryzysie.

  • INNERGO Systems – lider projektu, prywatna sieć 5G, infrastruktura radiowa, edge computing i integracja
  • Politechnika Wrocławska – algorytmy, analiza danych, cyfrowy bliźniak i modele przewidywania
  • Wojskowa Akademia Techniczna – zarządzanie komunikacją krytyczną, bezpieczeństwo transmisji i odporność systemu
  • wartość projektu – 22 247 275,39 zł
  • dofinansowanie z Funduszy Europejskich – 16 546 395,77 zł
  • program wsparcia – Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki i Ścieżka SMART

Taki układ pokazuje, że ŚWIETLIK nie jest pojedynczą aplikacją ani zwykłym nadajnikiem 5G. To większy system, który ma łączyć dane, łączność i dowodzenie w jednym miejscu. Jeśli rozwiązanie zadziała zgodnie z planem, służby mogą dostać narzędzie pomagające szybciej oceniać zagrożenie i lepiej kierować akcją.

Edge computing skróci drogę danych

W projekcie ważne będzie także przetwarzanie brzegowe, czyli edge computing. Brzmi technicznie, ale sens jest prosty. Część danych ma być analizowana blisko miejsca zdarzenia, zamiast wysyłania wszystkiego do odległego centrum danych. Dzięki temu system może działać szybciej i lepiej radzić sobie wtedy, gdy łączność z zewnętrznymi usługami jest ograniczona.

W sytuacji kryzysowej opóźnienie może mieć duże znaczenie. Jeśli dron wykryje zalaną drogę, informacja powinna jak najszybciej trafić do sztabu. Jeśli czujnik pokaże wzrost temperatury albo awarię urządzenia, system powinien pomóc szybko ocenić ryzyko. Edge computing ma właśnie skrócić drogę od danych do reakcji.

ŚWIETLIK może przydać się nie tylko ratownikom

Projekt jest tworzony z myślą o zarządzaniu kryzysowym, ale jego zastosowania mogą być szersze. Z rezultatów mogą korzystać służby ratownicze, operatorzy infrastruktury krytycznej, administracja, energetyka, transport, porty lotnicze i morskie, przemysł oraz sektor obronny. Wszystkie te obszary mają jedną wspólną cechę. Gdy wydarzy się awaria albo atak, potrzebują szybkiej informacji i pewnej łączności.

Największym sprawdzianem będzie jednak praktyka. System musi być nie tylko zaawansowany, ale też prosty dla osób, które będą go używać pod presją czasu. Ratownik albo dyspozytor nie powinien zastanawiać się, jak obsłużyć skomplikowane narzędzie w środku akcji. Technologia ma pomagać szybciej zobaczyć problem, przekazać informacje i podjąć decyzję, zanim kryzys wymknie się spod kontroli.

Źródło: